Blog · 2026-04-02
Narodowi czempioni a korupcja: rachunek interwencji
Ades i Di Tella dostarczają empirycznego argumentu, który powinien ostudzić entuzjazm dla „narodowych czempionów”. Ich badanie pokazuje, że kraje, które faworyzują wybrane firmy i opóźniają prywatyzację strategicznych sektorów, mają średnio wyższy poziom korupcji. Nie jest to przypadek — to logiczna konsekwencja tworzenia rent, o które zaczynają rywalizować grupy interesu.
Renta rodzi korupcję
Mechanizm jest prosty. Gdy państwo daje firmie przywilej — monopol, ochronę, tani kredyt, zamówienia — tworzy „rentę”, czyli zysk niezależny od efektywności. Wokół tej renty natychmiast zbiera się kolejka chętnych do jej przechwycenia: politycy, urzędnicy, powiązani przedsiębiorcy. Im więcej takich przywilejów, tym więcej okazji do korupcji. Interwencjonizm nie jest neutralny — sam z siebie generuje patologie.
Dlaczego to trafia w polską debatę
„Narodowy czempion” brzmi dumnie, ale Ades i Di Tella pokazują jego drugą twarz: to fabryka rent i pokus korupcyjnych. Dla Polski, gdzie sektor spółek Skarbu Państwa jest rozbudowany, a hasło budowy czempionów wraca regularnie, to twardy, liczbowy argument. Prywatyzacja i otwarcie na konkurencję nie są tylko kwestią efektywności — są też najskuteczniejszą profilaktyką antykorupcyjną, bo likwidują rentę, zanim ktoś ją przejmie.
Źródło: National champions and corruption, Ades & Di Tella (1997) · ← wróć do: Analizy: świat i teoria